Ogłoszenie




Forum opiera się na wątkach yaoi (miłość pomiędzy chłopakami), więc jeśli taka tematyka Ci nie odpowiada, radzę skierować się na inne zakątki internetów. A całą resztę witam z szeroko otwartymi łapkami! Mam nadzieję, że będzie Wam się tu dobrze grało i miło spędzało czas, zarywając nocki dla erpienia swoim chłoptasiem. A tak z mojej strony: jeżeli najdą Was jakieś wątpliwości co do funkcjonowania forum albo jeśli napotkacie jakiś kłopot, śmiało możecie pisać na numer gg: 33774595. Pamiętajcie, że administrator to też człowiek, więc spokojnie jak na wojnie. Na ogół jestem grzeczny i nie gryzę... no chyba, że jakiś przystojny seme by sobie tego zażyczył. ~ Kyo





Napisz odpowiedź

Napisz nowego posta

Kliknij w ciemne pole na obrazku, aby wysłać wiadomość.

Powrót

Podgląd wątku (najnowsze pierwsze)

Alexander Sarlon
2016-12-19 23:31:23

- Nie jestem odważny...jestem okropnym tchórzem.
Zaśmiał się gorzko, jednak starał się to ignorować.
Kiedy Omen spytał go o powody, momentalnie się spiął. Co, jeśli on, że jest dziwny...? Jego powód nie był codzienny...wręcz dziecinny. Ale musiał to wytłumaczyć jakoś, prawda? Tylko jak? Alexi momentalnie poczuł, jak robi mu się ciepło i to wcale nie było pozytywne. Westchnął jednak tylko i uniósł się nieco, poprawiając okulary.

- Widzisz...jestem typowym umysłem ścisłym, więc jeśli czegoś nie można logicznie wytłumaczyć...nie chce nawet o tym słuchać.
Spuścił wzrok, czując się tak, jakby właśnie się przyznał do tego, że ma coś nie tak z głową.
Kiedy demon zadał pytanie, przekręcił się na plecy, opierając głowę na jego kolanach. Denerwował się, lae jednocześnie czuł, że może to wszystko powiedzieć. Że jakimś magicznym cudem go nie odrzuci. Że pogłaszcze go po głowie i powie,...że wszystko będzie dobrze i nie musi się tego wstydzić. Ciekawe tylko, czy to złudzenie było prawdą...

- To się stało w moim rodzinnym mieście, w Niemczech. Od dziecka przeskakuje klasy...jestem jednym z "genialnego pokolenia", chociaż wciąż nie wiem, co to znaczy. Tak czy siak...byłem w liceum, kiedy powinienem zaczynac gimnazjum. I...niefortunnie się zakochałem. Myślałem, że ze wzajemnością...pomagałem mu na jego zajęciach, przeprowadzałem jego eksperymenty...wszystko, by być blisko. Wiedział o tym, że go kocham. Wykorzystywał mnie.
Splótł razem palce, czując, jak zaczynają drżeć.
- Któregoś dnia...po zajęciach, poprosił mnie o pomoc w projekcie. Nie mogłem się doczekać, czekał na niego do samego wieczora. Niemal od progu zaczął mówić, czego potrzebuje, a ja powoli przygotowywałem odczynniki. Zaszedł mnie od tyłu, objął w pasie, zaczął całować po szyi...momentalnie straciłem świadomość otaczającego mnie świata. Do sali weszło kilku jego znajomych, zaczęli wszystko nagrywać, a on...podmienił odczynniki. Kiedy odsunął się ode mnie, nogi miałem jak z waty, nie zauważyłem, że roztwór ma inną barwę...dokończyłem doświadczenie. Ostatnim elementem było wylanie ciała na dłoń, które miało zapłonąć, nie czyniąc szkód. Jednak przez podmianę ciało zamieniło się w kwas. Wszystko nagrali, wrzucli do internetu...moje życie w szkole było skończone. Wszyscy mnie wytykali jako dziwadło, jako odmieńca.

Omiś
2015-12-24 02:44:45

Omen bardzo żałował, że nie widział go teraz ktoś z rodziny. Wtedy po raz pierwszy w życiu to on mógłby powiedzieć: "a nie mówiłem"? Wiedział, że oni się mylili. Wiedział, że ludzie tacy nie są. Nie wszyscy. Nie Alex. Ta mała osóbka sprawiła, że w sercu demona rozkwitła nadzieja. Może jeszcze nie wszystko stracone? W końcu chłopak nie uciekł, a nawet wręcz przeciwnie, zbliżył się do niego jeszcze bardziej. Z jednej strony Omen nie potrafił tego zrozumieć, z drugiej zaś strasznie się cieszył. "On tu nadal jest... Nie uciekł, nie zostawił mnie... Nadal jest ze mną." - krążyło po głowie chłopaka. I właśnie ta świadomość pozwoliła mu do całkowitego zamaskowania swojej prawdziwej natury. Wyglądał teraz jak normalny człowiek, dokładnie tak samo jak w chwili, gdy wchodził do sali, w której przesiadywał Alex. Chociaż emocje nadal dręczyły Omena, podsuwając mu do głowy najokrutniejsze pomysły, ten ignorował je i bez obaw otoczył malucha ramionami.
- Jesteś bardzo odważny.
Szepnął cicho tonem matki, która chwali syna za to, że udało mu się wejść na drzewo po ulubioną zabawkę. Omen już w pełni kontrolował swoje zachowanie. Uśmiechając się delikatnie, oparł swoje czoło o czoło chłopaka, przez co końcówki jego włosów mogły połaskotać go w twarz.
- Dziękuję, że nie uciekłeś...
W jego głosie rozbrzmiewało ciepło, zupełnie jakby on i ta bestia sprzed chwili były dwiema różnymi osobami.
- Ale powiedz mi... ani razu nie spytałeś czym jestem. Nie dręczy cię to?
Zapytał, gładząc Alexa po plecach. To pytanie cisnęło się Omenowi na usta odkąd zdołał odzyskać świadomość. W końcu gdyby to on znalazł się w podobnej sytuacji, pytanie "czym jesteś?!" byłoby pierwszym, jakie pragnąłby zadać.
- No i co masz na myśli, mówiąc "niewłaściwą osobę"? Alex... opowiedz mi o sobie. Chcę wiedzieć więcej...
W sumie demon nie pomyślał zanim zadał to pytanie. Z jakiegoś powodu był ciekawy każdej rzeczy, związanej z tym roztrzęsionym chłopaczkiem.

Alexander Sarlon
2015-08-10 11:02:52

Każdy miał mroczną stronę. Każdy. On, Omen, ludzie w koło...nie było idealnie czystych ludzi. Jego dręczyło to, co zrobił ze sobą w Niemczech. Do czego dopuścił i kim się stał, tylko dla poczucia, że jednak ktoś choć w najmniejszym stopniu go akceptuje. W końcu, przecież dopuścił się okropieństw, by zostać wśród swoich, wśród ludzi, którzy go wiecznie wykorzystywali, a których on nazywał dobrymi znajomymi. Dlatego ta ciemna strona, którą teraz pokazał Omen, nie sprawiała, że chłopak przestał go nazywać przyjacielem. Widział setki inych potworów w swoim życiu. Jeden, który nie chce nim być, nie robił różnicy.
- To ty pierwszy nazwałeś mnie przyjacielem. Nie mogę teraz cię stracić.
Wymruczał cicho.
Kiedy demon ponownie zaczął się zmieniać, chłopak zacisnął oczy, obawiając się najgorszego. Jednak, kiedy po kilku sekundach nic się nie stało, ponownie je otworzył, widząc już prawie tą samą osobę, co w sali wykładowej. Ten Omiś niewiele się różnił od tego, z którym szedł do pokoju akademickiego. To, że demon powrócił do normalności, ucieszyło go na tyle, że już bez obawy i strachu przytulił się do niego.

- Dobrze jest umieć nie łamać obietnic.
Wymruczał, czując dziwny ucisk w piersi.
- Sam to sobie zrobiłem. Przez swoją głupotę. Przez to, że zakochałem się w niewłaściwej osobie.

Omiś
2015-08-06 02:08:17

Chyba nie istnieje słowo, które byłoby w stanie opisać szok, jaki ogarnął Omena. W sumie co tu się dziwić, skoro od małego było mu wpajane, że ludzie są dla niego tylko pożywieniem, które powinno trząść się przed nim ze strachu. I tak rzeczywiście było. Aż do dnia, w którym to demon kończył osiem lat (w przeliczeniu na lata ludzkie oczywiście). Wtedy to zrozumiał, że nie musi być potworem i, że z ludźmi da się żyć bez konieczności zabijania ich. Zdał sobie sprawę z tego jak bardzo płacz ludzkich dzieci drażni jego uszy i, jak bardzo pragnie wywoływać uśmiech na ich buziach. Zrozumiał tym samym, że jest inny niż reszta swojej rodziny. I właśnie w ten sposób w dniu swojego narodzenia zrobił prezent rodzicom i uciekł z domu. Do tej pory Omen nie wiedział czy ktoś się tym w ogóle przejął. Szukać, na pewno go nie szukają, bo to w końcu demony - gdyby chciały, znalazły by go od razu. Tak więc stwierdzając, że bliscy chłopaka zbytnio się nie przejęli jego brakiem, ten zaczął nowe życie, podając się wszędzie jako dziwnego studenta ze szkolnej wymiany lub nauczyciela na praktykach. Lubił zwiedzać różne szkoły i przyglądać się zajęciom, które wykonują normalni nastolatkowie w jego wieku. Kiedy tak na nich patrzył i myślał sobie, że mógłby być na ich miejscu, ogarniała go melancholia. Ale wracając do tematu - Omen, któremu od dziecka wpajano, że strach przed jego prawdziwą naturą sprawia, że ludzie go zostawiają, był w nie lada zdumieniu, kiedy czuł, że Alexander ot tak go obejmuje. Czuł wyraźnie jego strach. Czuł jak szybko bije jego serce, słyszał szybko płynącą krew, wyczuwał drżenie mięśni. Te wszystkie bodźce doprowadzały go do granic obłędu.
- Przyjaciół... ty... po tym wszystkim... po tym, jak mnie takim zobaczyłeś...
Na jego policzki ponownie zaczęły kapać krwawe łzy.
- ...ty nadal uważasz mnie za przyjaciela...?
Ta świadomość sprawiła, że Omen odzyskał zdrowy rozsądek. Jego skrzydła złożyły się z powrotem i zniknęły, to samo tyczyło się zębów i szpiczasto zakończonych uszu. Jedynie cerę miał dziwnie bladą, a w oczach pozostała nuta szaleństwa, jakie przeżył.
- Nie krzywdzę ludzi, Alex. Kilkaset lat temu obiecałem samemu sobie, że już więcej nie skrzywdzę żadnego człowieka.
W tym momencie zauważył oparzenie, które pokazywał mu chłopak.
- Kto ci to zrobił?
Barwa jego głosu mogła w tym momencie naprawdę przestraszyć.

Alexander Sarlon
2015-07-18 19:10:06

Alexi przytulił się mocniej do demona, jednoczenie chowając twarz w zagłębienie między ramieniem a szyją. Jego szybki oddech mógł łaskotać jego ucho, a szybko bijące serce obijało się w jego piersi w nieznanym wcześniej rytmie. Jego zachowanie nie było normalne w tej sytuacji, to prawda. Powinien uciekać, krzyczeć, wzywać pomoc...cokolwiek, co radzi system samozachowawczy w chwilach, w których logiczne myślenie nie działa. Skąd więc ta nagła zmiana i współczucie względem Omena? Proste. Samotny, pokrzywdzony przez los bez przyjaciół, uznany za coś, co nie powinno mieć racji bytu....jak on sam. Jakby patrzył w swoje odbicie lustrzane.
- Może i powinienem...ale przyjaciół nie zostawia się przecież w potrzebie, prawda?
Szepnął cicho, nieco drżąc.
Kiedy Omen przestał na niego patrzeć, chłopak delikatnie uniósł się na łokciach i, łapiąc ostrożnie twarz demona, przekręcił ją w swoją stronę. Przez dłuższą chwilę patrzył mu po prostu w twarz, gładząc kciukami jego policzki. Wyglądał tak egzotycznie, tak...przerażająco. Jednak nie mógł w jakiś magiczny sposób oderwać wzroku od tej inności
.
- Oczywiście, ze nie jesteś potworem. Potwory nie szukają przyjaciół, a ty przecież mnie znalazłeś, prawda?
Alexi delikatnie się zarumienił, jednak starał się dokończyć swoją wypowiedź do końca.
- Ale to coś domaga się krzywdy, mam rację? A przyjaciele są od tego, by pomagać...więc chce ci pomóc. Nie krępuj się. Nie zaboli bardziej niż to.
Na koniec pokazał oparzenie na ręce i oddał się w ręce Omena.

Omiś
2015-07-17 00:20:36

Omen był w szoku, spowodowanym postawą Alexego. Spodziewał się wszystkiego: łez, krzyku, zawodzenia, ucieczki, wołania o pomoc... wszystkiego, ale nie tego. Dłonie chłopaka delikatnie trzymały jego twarz, co dało mu bodziec, dzięki któremu demon mógł się chociaż trochę uspokoić. Jednak nadal nie rozumiał dlaczego. Czemu ten maluch przy nim został, ryzykując własnym życiem? Wyraźnie dało się wyczuć jego strach, niepotrzebna do tego nawet żadna piekielna intuicja. Więc skoro się bał, dlaczego nie uciekł? Czyżby nie dbał o własne bezpieczeństwo? Omen był w takim szoku, że wręcz zaniemówił. Alexi był pierwszym człowiekiem, który go nie opuścił po poznaniu prawdy. Chociaż demon jest niezwykle ostrożny i strzeże swojego sekretu jak Cerber, wystarczy niestety byle błahostka, aby stracił nad sobą kontrolę. Tak więc sytuacja sprzed kilku minut nie była pierwszą w jego życiu. Ale po raz pierwszy nie był z tym sam.
- Nie rozumiem...
Wycharczał zachrypniętym od warczenia głosem.
- Powinieneś krzyczeć, uciekać, błagać o pomoc... dlaczego...
Omen miał wrażenie, że zaczął bełkotać, jednak niezbyt się tym teraz przejmował. A może Alexi wiedział już wcześniej o jego drugiej naturze, dlatego zareagował tak a nie inaczej? To nie powinien być problem dla tak pilnego ucznia i mądrego chłopaka, jakim był malec. Jednak mimo wszystko ostatnie słowa zabolały Omena i do dość dotkliwie. Odwrócił od niego wzrok, czując jak wściekłość rośnie w nim na nowo.
- Ja nie jestem potworem...
Wysyczał przez zaciśnięte zęby, a tymczasem temperatura jego ciała zdołała gwałtownie wzrosnąć o kilka stopni.

Alexander Sarlon
2015-07-11 01:25:53

Był przerażony, jednak starał się tego nie ukazywać. Wszystko to, co się działo, było niemożliwe i nie do pojęcia przez jego logiczny umysł. Te reakcje Omena...skrzydła, grymasy twarzy, krwawe łzy....Alexi czuł, że powinien uciekać jak najdalej stąd, jednak jakoś...nie mógł zostawić swojego nowego przyjaciela tak po prostu z tym, z czymś się zmierzał. Nie ważne, że nic nie rozumiał. Nie ważne, że podświadomość kazała mu wziąć nogi za pas. To nie jest najważniejsze. Teraz po prostu musiał się zaopiekować swoim senpaiem.
Sarlon od małego był niezwykle czuły na krzywdę innych. Nie przechodził obojętnie obok żadnego płaczącego dziecka czy samotnego zwierzaka. Nie mógł tak po prostu olać potrzebujących, co później było wykorzystywane przeciwko niemu. Jednak ta część jego natury nie zmieniła się mimo krzywd, jakie osiągnął w życiu. Nadal był tak bardzo wrażliwy. I nawet teraz, chociaż strach był tak silny troska wygrywała.
Mimo jego próśb nie ruszył się z miejsca. Nadal trzymał jego twarz w dłoniach i patrzył mu w oczy. Przecież nie mógł tak po prostu odejść. Przecież to była jego wina. Dlatego musiał zrobić wszystko, co było w jego zasięgu, by pomóc Omisiowi. Starając się nie drzeć, mocno się do niego przytulił, przerwacajac go na plecy. Schował swoją twarz w jego piersi, czekajac na to, co się stanie.

- Jeśli skrzywdzenie mnie ci pomoże...śmiało. Jestem gotowy ci pomóc


Omiś
2015-06-24 00:24:32

Omen czuł jak w jego głowie mieszają się przeróżne uczucia: strach, radość, zazdrość, miłość, smutek, bezsilność. Demon zdawał sobie sprawę z obecności każdego z nich osobno, jak i wszystkich razem. Miał wrażenie, że jego wnętrze zaraz eksploduje i w sumie nie zdziwiłby się, gdyby tak rzeczywiście się stało. Był wściekły na siebie za to, że obnażył część swojej prawdziwej natury przed Alexim. Uczucia w nim buzowały, roznosiły go. Omen słyszał we własnej głowie krzyki tysiąca ludzi, błagania o litość, zawodzenie. To wszystko tylko podnosiło temperaturę jego ciała. Zmieniał się. Z pleców demona zaczęła wyrastać para czarnych skrzydeł - ni to ptasich, ni smoczych, ni anielskich. Towarzyszył temu ryk bólu, wydzierający się z ust chłopaka. Łzy Omena po jakimś czasie zmieniły się w krwawe ślady i zaschły na jego policzkach. Chciał to wszystko cofnąć. Nie mógł spojrzeć Alexowi w oczy w tym stanie. W jednej chwili zrozumiał, że chłopak nie będzie już go traktował jak starszego kolegę. Jak kogoś, kto byłby dla niego wzorem. Pewnie zaraz wybiegnie z krzykiem, zostawiając go samego w tym stanie.
- Uciekaj...
Wysapał, gdy udało mu się złapać oddech. Głoś Omena ponownie zabrzmiał inaczej. Nie dość, że był dziwnie zniekształcony, to jeszcze dało się odczuć, jakby pochodził gdzieś z daleka. Dodatkowo demon nie otwierał ust, kiedy mówił.
- Nie panuję teraz nad sobą... Mogę ci zrobić krzywdę.
Ponownie szloch wstrząsnął jego ciałem, a świadomość, że Alexi głaszcze go po jego odrażającej twarzy i patrzy w jego odrażające ślepia doszczętnie go niszczyła.
- Uciekaj...

Alexander Sarlon
2015-05-16 19:45:51

Usiadł po turecku na łóżku, w milczeniu wpatrując się w okno i próbując powstrzymać łzy. Dlaczego tak często doznawał zawodu? Myślał, że swoją passę upokorzeń i nieszczęść zostawił w Niemczech, wraz ze wszystkimi, którzy nim gardzili i wykorzystywali. A tu, tak daleko od domu, spotkał dokładnie to samo. Dlaczego? Dlaczego tych, którzy mają talent szufladkują, wykorzystują i próbują zniszczyć? Alex nigdy tego nie rozumiał i nie zapowiadało się, że zrozumie. Chociaż....różnie bywa.
Kiedy drzwi nagle się otworzyły, zaskoczony podskoczył na swoim miejscu i spojrzał w ich kierunku, a kilka łez spłynęło mu po policzku. Co się stało...? Czy to nadal była ta sama osoba, z którą widział się pięć minut temu? Od razu zauważył zmiany, które się pojawiły w Omenie. Próbował zrozumieć to, co się stało, jednak jego logiczne myślenie zawiodło na całej linii. Kiedy on upadł na podłogę, płacząc, Alexi powoli i ostrożnie podszedł bliżej. Z obawą klęknął obok niego, biorąc jego twarz w dłonie. bardzo uważnie przyjrzał się jego zmienionej twarzy, jednocześnie głaszcząc go delikatnie kciukami po policzkach. Milcząc, przysunął się bliżej, patrząc na niego z uwagą.

Omiś
2015-04-25 23:55:30

Mądrzy ludzie powiadają, że są dwie strony medalu, że każdy kij ma dwa końce i, że każde lustro ma dwie strony. Także Omen posiadał dwie osobowości. Pierwszą z nich Alex już poznał - był to ten miły i pogodny chłopak, który rozmawiał z nim w sali chemicznej. Drugą demon starał się ukryć w najciemniejszych zakamarkach swojego serca i chociaż z reguły mu się to udawało, wystarczył byle impuls, aby ujrzała ona światło dzienne.
- To nie tak.
Syknął Omen, chociaż jego postać nawet nie otworzyła ust. Wpatrywał się w drzwi, zatrzaśnięte mu przed nosem i z trudem powstrzymywał narastającą w nim wściekłość. Nie znosił niezrozumienia. Nie znosił kiedy był źle odbierany. Ludzie... oni nigdy go nie rozumieli. I chyba nigdy nie zrozumieją. Coraz częściej dostawał na to dowody. Czując, że dłużej już nie wytrzyma, szarpnął za klamkę, a drzwi od razu ustąpiły pod siłą jego nacisku.
- Ty nic nie rozumiesz!!
Wrzasnął, już kompletnie nie mając nad sobą kontroli. Omen wyglądał teraz nieco inaczej niż na początku - zęby wydłużyły mu się całkowicie, oczy lśniły czystą czerwienią, skóra zrobiła się nieco bielsza, uszy bardziej spiczaste, paznokcie sprawiały wrażenie zrobionych ze szkła, a za sylwetką chłopaka majaczył dziwny cień.
- Nic... nic nie rozumiesz...
Ostatnie słowa demon wypowiedział niemalże łkając. Drżał na całym ciele, ostatecznie osunął się na kolana i szczerze zapłakał.
- Przepraszam... nie zdziwię się, jeśli teraz uciekniesz ze strachu.

Alexander Sarlon
2014-12-24 15:00:59

Naprawdę się cieszył. Pierwszy raz w swoim życiu ktoś okazał mu trochę dobroci za darmo. To tak, jakby dostał właśnie gwiazdkowy prezent, chociaż przez cały rok był bardzo niegrzecznym dzieckiem. To było takie....cudowne. Dlatego przez całą drogę z wydziału do akademika uśmiechał się. Uśmiech nie schodził także z jego twarzy, kiedy weszli do pokoju. Nie gubiąc go, spojrzał na swojego pierwszego w życiu przyjaciela i....zrozumiał, że wszystko to było tylko iluzją. Słysząc słowa Omena, na jego buźce pojawiła się pustka, która miała ukryć smutek i rozczarowanie. Jednak nie do demona, tylko do samego siebie. W końcu....znowu się nabrał na cudze słowa, nabrał się na to, co i tak było nieuchronne. Jego wątłe serduszko zabiło dość słabo. "Czas się pogodzić, że nie ma dla mnie miejsca", westchnął do siebie, poprawiając okulary na nosie. Spojrzał na chłopaka stojącego w progu, ukrywając z aktorskim zapędem prawdziwe uczucia.
- W porządku. Wybacz, że tak się narzucałem.
Odparł poważnie, wstając ze swojego miejsca.
- Przywykłem do tego. Nie przejmuj się. Cześć.
Rzucił, zamykając przed nim drzwi.
Oparł sie plecami o futrynę, jednocześnie czując ból w klatce piersiowej. Zacisnął dłoń na koszuli mundurka, jednocześnie drżąc coraz bardziej. Kolejny zawód...ile jeszcze ich wytrzyma, zanim w jego serduszku ie zostanie nic z dawnej nadziei...?

Omiś
2014-12-23 00:19:45

Tak naprawdę chłopak nie musiał mu opowiadać o swojej przeszłości. Omen doskonale wiedział co mu się przydarzyło, jakie ma relacje z innymi ludźmi i czuł też jego najsilniejsze emocje. Kiedy na niego patrzył, czuł jego strach, jego bezradność i potrzebę bliskości. To właśnie tymi uczuciami pokierował się przy swojej dzisiejszej wędrówce. Idąc za nimi, doprowadziły demona do tego chłopca. Umiejętności Omena pozwalały mu na takie poczynania. Z reguły było to nawet przydatne, ale w niektórych sytuacjach okazywało się jego przekleństwem.
- Uwierz mi, nie musisz wcale dużo szukać, aby odnaleźć spokój i szczęście. Czasami są one wręcz na wyciągnięcie twojej ręki.
Odpowiedział z tym swoim ciepłym uśmiechem.
Kiedy Alexi wybiegł z sali, nie zastanawiał się i podążył za nim. Przeszedł przez dziedziniec, starając się zbytnio nie rzucać w oczy innym uczniom - wiedział, że chłopak nie chce, żeby ktoś ich razem zauważył. Podążając za swoim nowo poznanym przyjacielem, w końcu trafił do jego pokoju. Kiedy tylko wszedł do środka, od razu tego pożałował. Wspomnienia. W tym miejscu aż roiło się od wspomnień tego chłopaka, a zdecydowana część z nich nie należała do przyjemnych. Oczy Omena w jednej chwili z ciepłych, zrobiły się dziwnie puste, a sam demon właśnie tymi oczami dostrzegł ile okrucieństw spotkało w życiu to bezbronne dziecko. Przekleństwo wzięło nad nim władze i ukazało rzeczy, jakich Omen nigdy nie chciał zobaczyć. Widział co Alex musiał robić, aby jakoś utrzymać się wśród ludzi i z niewiadomych przyczyn ta wiedza wywołała u niego wściekłość. Tym razem oczy demona błysnęły czerwienią, a jego zęby ponownie się wydłużyły. Sam Omen zamiast usiąść koło chłopaczka, zacisnął dłonie w pięści, pozostając na swoim miejscu.

- Myślę... myślę, że nie powinieneś mieć ze mną nic wspólnego.
Syknął, powstrzymując swój demoniczny temperament ostatkami własnej woli.

Alexander Sarlon
2013-12-23 23:51:06

- Masz rację...
Powiedział smutno.
- Zawsze obrywam najbardziej ze wszystkich...czasem myślę, że oni to po prostu lubią. Lubią mi robić krzywdę. Wielokrotnie już to zgłaszałem, ale to nic nei daje. Zawieszają ich, przepisują do innych klas, czasem nawet do innych szkół. Tyle, że to nic nie daje. Zawsze znajdą się nowi, którzy mi dopiekają albo prześladują.
Powiedział ze spuszczoną głową.
- Nigdy się od tego nie uwolnię. Byłem w całej masie szkół i zawsze było dokładnie tak samo. Nigdy nie uwolnię się od plakietki kujona i...
Poczuł gulę w gardle.
Ze spuszczoną głową zarzucił torbę na ramię i niemal wybiegł z sali. Nie chciał, by ktoś zauważył jego słabość. Nie cierpiał tego w sobie. Przez to właśnie nie mógł znaleźć żadnych przyjaciół. Smutne, ale niestety prawdziwe. Alexi nie radził sobie z dużo starszymi "kolegami". W końcu, nie był jeszcze dorosły, on nadal był dzieckiem. Dzieckiem rzuconym na pożarcie lwom. Nie miał jednak serca poskarżyć się komukolwiek. Był zbyt grzeczny, by się stawiać. Nie miał siły by działać.
Szybko przemieścił się miedzy budynkami szkoły a akademikiem. W końcu, nie chciał, by ktoś zobaczył go z Omenem podczas przerwy, do której zostało kilka minut. Niemal w ostatnim momencie wbiegł do swojego pokoju. Chwile potem rozbrzmiał dzwonek ogłaszający zajęcia popołudniowe. Chłopak odetchnął z ulgą i usiadł na łóżku. Wskazał koledze miejsce obok.

- Nie krępuj się.

Omiś
2013-12-23 23:34:38

- Czemu w odludne? Sądziłem, że nie chcesz by inni się patrzyli. Z tego co mówiłeś, łatwo zauważyć, że rówieśnicy lubią cię dręczyć. Poza tym w zatłoczonym korytarzu czy na błoniach nie da się na spokojnie porozmawiać, prawda?
Omen uśmiechnął się niewinnie, jak gdyby nigdy nic. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co Alexi sobie pomyślał, to z resztą było doskonale po nim widać. Chłopak uznał takie zachowanie za wyjątkowo urocze. I chociaż jako demon chętnie zrobiłby to, o czym oboje na początku pomyśleli, resztka człowieczeństwa, która jeszcze w nim pozostała, hamowała go w tym pomyśle. Mógł w końcu na poważnie zranić Alexa, a tego nie chciał.
- Do akademika, mówisz? Hmm.. w sumie czemu nie.
Uśmiechnął się lekko, zgadzając się na propozycję chłopaka.
- Skoro to miejsce odpowiada ci bardziej, to mi również pasuje.

Alexander Sarlon
2013-12-16 21:46:30

Alexander zawstydzil sie od jego slow. Jego twarz pokryla sie gleboka purpura, co musialo wygladac dosc zabawnie. Najwidoczniej ktos tu ma skojarzenia...i to dosc konkretne
- Cz-cz-cz-czemu odludne?!
Spytal pograzajac sie jeszcze bardziej.
Zaczal z panika pakowac zeszyty i podręczniki, starając sie na niego nie patrzec. Wiedzial, ze jesli to zrobi, moze dojsc do czegos glupiego. Czegos bardzo, bardzo glupiego. Mimo, ze stapal twardo po ziemi juz niejednokrotnie porwal sie na idiotyczny pomysl. Efektem tego byla paskudna blizna po oparzeniu kwasem wewnątrz prawej dloni. Nigdy nie zapomni tego bolu. Dlatego przed glupimi pomysłami uciekal jak przed ogniem. A znajac jego szczescie, albo jego brak, potem wszystko by sie obrocilo przeciwko niemu.
- J-j-j-ja ide teraz d-do akademika, to moze chcesz t-tam pójść ze mna?
Spytal, zerkając na niego przez ramie

Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPic


Vampire Knight Image and video hosting by TinyPic

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
choinki sztuczne hurt www.fretka-domowa.pl